niedziela, 25 września 2016

Ślubny exploding box

Jak ja uwielbiam takie prace, przy których, mogę dzióbać i dzióbać, że te tworzenie nie jest narzucone przez kogoś, tylko ja sama sobie ten temat narzucam, i że nigdy nie wiem, jaki będzie efekt końcowy. Takie tworzenie uwielbiam!
Ten exploding box powstał właśnie na takich warunkach. Cały tydzień nad tym pudełkiem pracowałam (oczywiście gdybym miała możliwość zrobiłabym znacznie szybciej), nie wykorzystałam ani jednego gotowego elementu, wszystko wycinałam sama, łabędzie stworzyłam z masy chlebowej... no po prostu jestem zadowolona. I szczęśliwa. Tworząc czuję się szczęśliwsza.
Pudełko ma podwójne kartki, i skrytki; jedna na pieniądze, druga na życzenia... tak sobie myślę, oglądając zdjęcia (bo one jednak skromne są, nie oddają całej wyjątkowości - tych zgrubień, trawy sterczącej, ciężaru stron, błyszczących elementów...), że jednak by poczuć jak bardzo wyjątkowa jest ta "kartka", trzeba by było ją mieć choć na chwilę w dłoniach. No ale dobrze, koniec gadania, pokazuję mój kolejny  (tzn. trzeci) exploding box.









Pracę zgłaszam do wyzwania w  Scrapek


niedziela, 21 sierpnia 2016

O tym jak to mnie nie ma

Witajcie. W sumie nie wiem, za bardzo od czego zacząć, by w jakiś sposób wytłumaczyć moją nieobecność, przydługą. Przyznam się się też, że naszły mnie myśli by zrezygnować, bo przecież ten blog powstał by pokazać moją twórczość... a od kilku miesięcy mojej twórczości brak. Coś tam maznęłam pędzlem w czerwcu, gdy miałam chwilę dla siebie, ale to było w czerwcu i stan ten trwał jeden dzień, nie do końca zresztą. Nie żartuję. Prawda też jest taka, że gdybym nie zgrała zdjęcia do komputera, to tego postu by nie było. Wśród zgrywanych zdjęć bowiem wyłoniłam te z malowanymi deseczkami - przypomniałam sobie, że kiedyś tam miałam chwilę, którą spożytkowałam na malowanie. Szkoda, że nie było czasu na więcej, może udałoby mi się coś lepszego namalować?
Ale właśnie się zbuntowałam, i piszę do Was zanim pochłonie mnie bycie mamą. Jak nie odważę się opublikować ten post, to nie wiem czy uda mi się kiedykolwiek.
A swoją drogą czy Ktoś mnie jeszcze pamięta? Czy mój post trafi w próżnię - bo przecież zaniedbałam nie tylko ten blog, ale zwłaszcza Was...
... rodzi się też myśl, by powstało nowe miejsce, w którym będę mówić, co się u mnie dzieje, a przecież się dzieje, mimo, że to wcale, a wcale nie jest tworzenie








sobota, 26 marca 2016

Moje pierwsze malowane jajo gęsie

Witajcie! Jak w tytule, moje pierwsze malowidło na jaju, miało ich być 15, ale oczywiście, nie miałam szans na to by na nich cokolwiek namalować. U mnie nic się nie zmieniło, nadal nie ma miejsca na twórczość w moim życiu.... powinnam zamieścić jakiegoś smutasa, bo jednak tworzenie jest dla mnie ważne... ale.... ale święta się zbliżają, to są święta radości, nie powinno być miejsca na smutasy... a te jajko wymęczone jest dosyć mocno, malowałam je tydzień (powinno zająć godzinę max).
Dziś tak krótko, bo w kuchni jestem potrzebna (i w każdym innym pomieszczeniu w domu :)
chciałabym życzyć Wam wspaniałych, radosnych świąt Wielkiej Nocy, niech one trwają w zdrowiu, w spokoju bądź szaleństwie, jak kto woli. Błogosławieństwa Bożego Wam życzę...Wesołych Świąt! ;)








Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Prawa autorskie

Zdjęcia i prace na nich pokazane są mojego autorstwa. Jeżeli jest inaczej wyraźnie to zaznaczam. Nie zgadzam się na ich kopiowanie i rozpowszechnianie. Zapytaj, proszę o zgodę.